czwartek, 8 sierpnia 2013

05. Rozdział piąty

 
                                                                    *Muzyka*

   Poczułam jak promienie słońca nieprzyjemnie drażnią moje oczy. Jęknęłam otwierając je czego od razu pożałowałam, bo zostałam zaślepiona. Głupie słońce… 
Gdy już byłam w stanie normalnie patrzeć, wstałam powoli analizując miejsce, w którym się znajdowałam.  Leżałam na piasku. Parę metrów przed błękitne fale rozbijały się o brzeg, za mną rozciągał się las. Pogoda była zdecydowanie lepsza niż poprzedniego dnia. Na niebie nie było ani jednej chmurki, a słońce przygrzewało tak mocno, że musiałam zdjąć bluzę, którą miałam na sobie.  Robiąc to poczułam niemały ból w dolnej części pleców. No, tak. Zalety spania ‘pod gwiazdami’… 
Zdążyłam wstać, a moja głowa zaczęła pulsować od wspomnień. Sen Perrie, namiot, kłótnia i hektolitry wylanych w lesie łez. Odetchnęłam głęboko wyrzucając to z umysłu i próbując skupić się na tym gdzie jestem.
- Muszę wracać – mruknęłam do siebie.
Przetarłam twarz dłońmi czując jak grudki piachu zbierają się pod moimi oczami. Moje włosy były całe posklejane, do tego moje brudne i mokre jeszcze ubrania. Musiałam wyglądać jak wrak człowieka.  Dlatego też czym prędzej ruszyłam brzegiem morza szukając namiotów moich przyjaciół.  Po drodze obmyłam wodą twarz i związałam włosy gumką, którą miałam na ręce. Gdy dotarłam do noclegowiska byłam zaskoczona. Wszyscy już stali na równych nogach i co dziwne byli bardzo niespokojni. Ktoś znowu miał jakiś sen? 
- Cześć – rzuciłam ogarniając przyjaciół wzrokiem.
I wtedy wreszcie ktoś mnie zauważył. Perrie nadbiegła i rzuciła mi się na szyję. Niepewnie, ale odwzajemniłam uścisk.
- Mercedes, dzięki Bogu wróciłaś! – pisnęła.
Po krótkiej chwili wokół mnie zebrali się wszyscy.
- Martwiliśmy się o ciebie – powiedział Liam klepiąc mnie delikatnie po plecach.
- Zupełnie niepotrzebnie – odparłam z lekkim uśmiechem na twarzy. – Jak widzicie jestem cała i zdrowa.
- A widziałaś może Eleanor? – spytał Louis.
Posłałam brunetowi pytające spojrzenie.
- Nie – odpowiedziałam krótko. – Nie wiedziałam jej.
Chłopak zamarł. Popatrzył na Harry’ego, który stał obok niego i nawet nie zaszczycił mnie spojrzeniem. Mniejsza o to…
Wyczuwając napiętą atmosferę, jednoznaczny kontakt wzrokowy pomiędzy moimi znajomymi, ponownie się odezwałam:
- Co jest?
- Skoro wyszłyście obie z Eleanor, to myśleliśmy, że razem wrócicie - podchodząc do mnie Dan wyjaśniła mi powód zdenerwowania, a wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku oczekując jakiś wyjaśnień. Bynajmniej tak myślałam.
- Naprawdę jej nie widziałaś? - drżący głos Tomlinsona rozległ się echem po całym naszym okręgu.
Po raz pierwszy zrobiło mi się żal Calder, choć w sumie nie. Zrobiło mi się żal Louisa. Kiwnęłam przecząco głową, słysząc w odpowiedzi tylko zrezygnowane  westchnienie chłopaka.
- A może natknęłaś się na nią chociaż? - Harry zwrócił się do mnie.
- No tak - zakpiłam - Martwisz się bardziej o nią, niż o mnie... Nie, Styles nie widziałam jej - ironia w moim tonie zmusiła Zayna do zabrania głosu.
- To nie tak, Mercedes. On naprawdę się przejmował się, że ciebie tutaj nie było... - przerwał rozglądając się wokół. -  Z resztą, jak my wszyscy. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak się cieszymy, że wróciłaś, ale zrozum przejmujemy się też nieobecnością El.
- Dokładnie. Kto wie, co jej się mogło stać - wtrącił się Niall.
-Ugh- mruknęłam głośno.
Mieli rację. Nie lubię tej żmii, ale powinna tutaj być, a nie szwendać się Bóg wie gdzie.
- No to na co czekamy? Poszukajmy jej - od razu każdy ruszył się z miejsca, w którym stał i w przeciągu kilku minut wspólnie wyruszyliśmy w głąb lasu, podążając śladami dziewczyny Louisa.
   Według Liama najrozsądniej było rozdzielić się na pary. W razie jakiegokolwiek zagrożenia, zawsze w dwójkę raźniej. Tak też zrobiliśmy. On z Danielle udali się na wschód, Malik z Edwards na zachód, Niall z Tamarą na południe, a ja z Louisem i Harry'm na północ.
Idą za chłopakami rozglądałam się uważnie, mając nadzieję, że coś przykuje mój wzrok, coś związanego z Eleanor oczywiście. Tommo szedł pierwszy przedzierając się przed gęste krzewy, zarazem odpychając zwisające z drzew giętkie gałęzie.
- Jezu, gdzie ona jest? – chłopak był coraz bardziej zaniepokojony.
- Mercedes, pomyśl teraz. Na pewno jej nigdzie nie widziałaś? – Styles zwrócił się do mnie.
Przewróciłam oczami.
- Przecież jakbym widziała to bym powiedziała – warknęłam. – Naprawdę myślisz, że jestem aż taką suką?!
- Tylko pytałem… – wymamrotał chowając ręce w kieszonkach swoich spodni.
- Dobra – zaczął Louis. – Nie kłóćcie się. Teraz najważniejsze jest, żeby Eleanor się w końcu znalazła.
Nikt nie odpowiedział, ale wiedzieliśmy, że ma rację. Szliśmy w ciszy przedzierając się przez las. Co jakiś czas wołaliśmy imię Calder, ale kiedy odpowiadała nam tylko głucha cisza postanowiliśmy wrócić do namiotów.
- Może inni ją znaleźli – położyłam dłoń na ramieniu zrezygnowanego Louisa. – Wszystko będzie dobrze. To tylko wyspa. Liczba kryjówek jest tu skończona.
Brunet posłał mi słaby uśmiech próbując przekazać, że docenia moje słowa.
   Byliśmy już na plaży i dochodziliśmy do naszych namiotów gdzie czekali na nas Niall, Tamara, Danielle i Liam.  Louis podbiegł do nich i zapewne zaczął pytać czy znaleźli El, ale oni jedynie ze zrezygnowaniem pokręcili głowami. Wtedy Tomlinson usiadł na piachu i schował twarz w dłoniach.
Westchnęłam słysząc jak zaczyna szlochać. Nie jest miło patrzeć na cierpienie twojego przyjaciela. 
- Dobrze, że przynajmniej ty wróciłaś  - usłyszałam nagle ochrypły głos za sobą.
Doskonale wiedziałam do kogo należał. Odwróciłam się w stronę Harry’ego idącego kilka metrów za mną i oblizałam usta. Chłopak  popatrzył na mnie, ale nic nie powiedział. Omijając mnie chwilę potem znalazł się razem z resztą przy Louisie.
Wszyscy wspólnie go pocieszaliśmy, ale wtedy zauważyliśmy Perrie biegnącą do nas. Stanęła przed nami dysząc. Łzy lśniły w jej oczach, a ona sama nie była w stanie wypowiedzieć żadnego słowa. Gestykulowała jedynie zawzięcie łapiąc głośnie oddechy. Jakiś głos mi podpowiadał, że stało się coś złego...
Danielle podeszła do niej i zaczęła mówić:
- Pezz, spokojnie. Oddychaj i powiedz co się stało – głaskała powoli plecy dziewczyny.
Ta jeszcze przez chwilę wyrównywała oddech, po czym wydukała:
- El… ona… chodźcie ze mną!
Nie zwlekaliśmy. Wszyscy z Perrie i zmartwionym Louisie na czele biegliśmy do miejsca, które nam wskazała. Jakieś dwieście metrów za namiotami ujrzeliśmy Zayna klęczącego na piachu nad…. czyimś ciałem? Słodki Jezu, to chyba jakiś żart.
- Czy to…. – zaczął Horan. – Czy to Eleanor?
Louis wyprzedził Perrie i w sekundę znalazł się przy Maliku. Dziki krzyk rozpaczy wydobył się z jego gardła. Przerażeni też zaraz znaleźliśmy się przy nim. Brunet trzymał w objęciach martwe ciało Eleanor.
Moje serce się zatrzymało gdy zobaczyłam ten potworny widok. Jej skóra była zielonkawa i spuchnięta,  zupełnie jakby zażyła jakiejś trucizny. Z ust wydobywała się dziwna piana, a brzuch był przebity włócznią.  Wszystkim nam odebrało mowę. Odwróciłam wzrok nie chcąc na to patrzeć.
Poczułam ukłucie w sercu na widok Louisa płaczącego nad zmarłą Eleanor. Kłębiło się we mnie ogromne poczucie winy, żal i smutek.  Jednak pomimo tego nawet nie byłam w stanie uronić ani jednej łzy. Zupełnie jakby mi na niej nie zależało. A to nie była prawda!
- Louis, uspokój się! – Zayn ukląkł przy nim obejmując bruneta ramieniem.
Ten jedynie zaczął płakać i rozpaczać jeszcze głośniej. Ujął dłoń dziewczyny i zaczął całować jej sine palce.
- Skarbie, kto ci to zrobił? – pytał. – Kochanie!
Jako jedyna ze wszystkich stałam z boku przyglądając się zdarzeniu. Osłupienie przeniknęło przez mój organizm przytwierdzając moje stopy do podłoża. Serce krwawiło mi na widok rozdartego bruneta wołającego imię ukochanej, prosząc by ponownie otworzyła oczy. Raz, po raz czerwone od łez oczy przyjaciółek spoglądały w moją stronę. Najwyraźniej były zdziwione. Moje policzki nie były mokre, jedynie dłoń zakrywała usta, nie mogłam wydobyć z siebie przecież żadnego dźwięku. Wzrokiem przywołałam do siebie Harry'ego, który zjawiając się od razu objął mnie swym ramieniem. Nieważne, jak bardzo byłam na niego wściekła, teraz po prostu potrzebowałam jego bliskości. Zawsze potrafił zapewnić mi bezpieczeństwo, dodać otuchy mimo tego, że chwilę wcześniej potrafiliśmy się ostro pokłócić.
- W porządku? - spytał.
W odpowiedzi słabo się uśmiechnęłam. Chciałam coś powiedzieć, ale krzyk Louisa zwrócił naszą uwagę w jego kierunku.


Rozdział straaasznie krótki, no wiem ;/ Bardzo przepraszam, ale miałyśmy mały problem z dogadaniem się itd. Poza tym nie spodziewałyśmy się, że będzie tyle komentarzy ;o Za co oczywiście bardzo Wam dziękujemy :** Nie jest to nasz najlepszy rozdział, ale po prostu śpieszyłyśmy się żeby go dodać :) Mam nadzieję, że nie jesteście za bardzo źli na nas <333

Asia również bardzo przeprasza, że musieliście tyle czekać, liczy na to, że się Wam spodoba, bardzo Was kocha i zaprasza Was na swojego prywatnego bloga: <klik>

PRZYPOMINAM TEŻ, ŻE JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI WYSTARCZY NAPISAĆ NAPISAĆ NAM SWOJEGO TT W ZAKŁADCE "INFORMOWANI" :) 

No to chyba tyle ;3 Pozdrawiam i do następnego :)
Klaudia xx

P.S - chciałabym jeszcze przy okazji 'zareklamować' dziewczynę, która robi naprawdę świetne photoshopy z różnymi gwiadami (np. BTR, 1D, Justin etc.) To jej twitter: @Czekolada27 

24 komentarze:

  1. świetny! No i co, że krótki? Ale szybko dodany i fajny! Czekam na następny i pozdrawiam. Zapraszam również na mojego bloga z opowiadaniem:
    http://opowiadanieonedirectioniwannasaveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham ! Proszę dodajcie szybko kolejny ! 4. był dłuugi , a ten :c no szkoda... ale jest świetny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest wspaniały! Z niecierpliwością czekam na następny. :) xx

    OdpowiedzUsuń
  4. myśle ,że wszyscy mogą obwibniać teraz Mercedes za zabójstwo El.. ale i tak super rozdział ,podoba mi sie ,ale następny powinnyście dodać oo wiele dłuższy ,smutno ,że taki krótki.. ;cc

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział! Wspaniały blog :D Będę tutaj zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Well..przepraszam,że dopiero pod tym komentuje,ale jsdhfhjsdfhsdfui\sd to jest świetne i musiałam przeczytać wszystkie!! * Piszcie dalj!! Luv Ya <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne opowiadanie <3 Dużo akcji i wgl ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe ! Tylko strasznie szkoda mi Eleanor... Jejku, ja przez was zwariuję! Kończycie w najlepszych momentach..Ugh...Nie mogę się doczekać następnego !
    Zapraszam do siebie, może moje blogi nie są tak dobre jak wasz ale strasznie mi zależy na komentarzach..
    http://dare-to-dreams-with-1d.blogspot.com/
    http://time-to-start-over.blogspot.com/
    http://oczy-serca.blogspot.com/
    Pozdrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny *.* ♥
    Nie ważne, że krótki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Krótki i na temat . Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No fakt, rozdzial krotki ale cudny :) Czekam nn x @Stylesowaa

    OdpowiedzUsuń
  12. odmcufoxhf świetny rozdział, czekam na nn z niecierpliwością c;

    OdpowiedzUsuń
  13. Powoli się rozkręca:) Nie mogę się doczekać nexta.

    OdpowiedzUsuń
  14. vgbcdjkfndmmgvfnfjc świetny opowiadanie i rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mowie wam to na pewno Justin zrobił :/ bo tyylko jego nie bylo....no ale świetny rozdział :D @Kate098Kasia

    OdpowiedzUsuń
  16. popłakam sie prawie:/

    OdpowiedzUsuń
  17. Taa... Nie zasne dzisiaj :). Ale tak poza tym świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Twój blog został pomyślnie dodany do Ministerstwa FF o One Direction. I jeszcze jedna sprawa, nigdzie nie widzę linku do spisu, czy buttonu. Nie chce Cię straszyć, ale jeśli w ciągu tygodnia go nie dodasz, blog będzie usunięty z Ministerstwa, a Ty dodana do czarnej listy.
    Pozdrawiam,
    N.
    [http://ministerstwo-ff-o-one-direction.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  19. O mój Boże.
    Nawet sobie nie wyobrażacie, z jakim skupieniem czytałam wasze rozdziały! Pochłonęłam wszystko i musze przyznać, że jestem zaszokowana tą tematyką i ogólnie całą fabułą. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, ale to dobrze. Przynajmniej jest cholernie ciekawie!
    Trochę rozumiem Mercedes i to, że zazdrosna była o Harry'ego, ale chyba jest zbyt wybuchhowa. CO, z resztą już teraz takie ważne nie jest, bo Calder nie żyje. Ej, czy Louis teraz będzie o to obwiniał Nelson? Coś mam takie przeczucie, bo od początku za sobą nie przepadały, a kłótnia, a jaką się wdały tylko by utwierdziła jego podejrzenie. Czy teraz wszyscy się od niej odwrócą? Ej, ja nie chce tyle czekać na odpowiedzi! Ja chcę dowiedzieć się dzisiaj, teraz, juuuuuuuuuuuuż!!!
    Dobra, koniec z rozkapryszonym dzieciakiem. Hahah never mind. ;p
    Przyznam, ze w tym opowiadaniu nie przepadałam za Eleanor, jednak cholernie jest mi szkoda Louisa, że musiał przez to wszystko przechodzić, a najgorsze jeszcze przecież przed nim. To takie nie fair. Ej, nie zabijajcie już nikogo, bo to łzy będą same ciekły po policzkach!
    Ale schiza z tym Bieberem. ŻEBY UDERZYĆ TAMARĘ?! Osz, to dupek. Wydaje mi się, że on jest jakąś wyrocznią, czy cos w ten deseń. hahah, nie czytajcie moich domniemań, bo to równa się z gównem. Przepraszam za wyrażenie :)
    Mogłybyście mnie informować o nowych rozdziałach? @alekslloyd
    Będę wyczekiwała nowego rozdziału .
    Ale się rozpisałam . ;__;
    ily xxx

    OdpowiedzUsuń
  20. wspaniały rozdział bardzo mi się spodobał<3 Niby warto czekać na następny ale strasznie się zapuściłyście z dodawaniem kolejnych;/////// wkurzające to ciągłe czekanie ,nie wiem czy opłaca się wam tak robić ,jest coraz mniej komentarzy no ale cóż ,wasza sprawa.
    vic Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  21. Ryczę ;__; Krótki, smutny, ale jak zawsze najlepszy na świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zarabiaty ten blok @fantasticastle

    OdpowiedzUsuń